Relaks- czemu służy i jak się go nauczyć ?

Każdy, kto uczestniczył w zajęciach jogi, wie, że zawsze kończą się one relaksem końcowym (śavasana).

Jest to ważny etap zajęć, podczas którego następuje m.in. regeneracja. Leżąc płasko na plecach, nie trzeba robić niczego… Ale właśnie, jak to nie robić niczego ? Jak i po co? Niektórzy przywykli do kompulsywnego zajmowania się czymkolwiek i początkowo pomysł leżenia w ciszy bywa uznany za stratę czasu.  Dla innych, jest to najprzyjemniejsza faza zajęć.  Zatem co daje i czym jest prawidłowy relaks?

Dzięki odpoczynkowi, efekty wcześniej wykonanych asan się utrwalają. Ciało wraca do naturalnej równowagi. Przepływ krwi, limfy normuje się, podobnie jak tak oddech i ruch energii.

Przystępujemy do niego leżąc wygodnie na macie i pozwalając, aby umysł i całe ciało były rozluźnione- każdy mięsień, także twarzy i dolna szczęka. W tej pozycji odpuszczamy kontrolę oddechu, ciała i koncentrację.  Jednakże, ponieważ niemal dla każdego jest to trudnym zadaniem, powszechnie stosuje się kilka technik, które mogą ułatwić rozluźnienie. Są to:

– relaksacja poprzez trening autogenny Schultza- w myślach powtarzamy polecenia dotyczących rozluźnienia każdej części ciała np. „Moje stopy i łydki są zrelaksowane. Moje stopy i łydki są swobodne i ciężkie. Moje… (uda/ pośladki/ miednica/ plecy/itd.- aż po czubek głowy) jest/są zrelaksowane i ciężkie.”
– relaksacja metodą Jakobsona (tu stosuje się świadome napinanie poszczególnych grup mięśni),
– wydłużony oddech (pobudza układ przywspółczulny, co pogłębia stan relaksu).
Po zastosowaniu w.w. metod ciało pozostaje w ciszy przez kolejnych kilka/ kilkanaście minut. Powiedzmy sobie szczerze:  to, że ciało jest w spoczynku, nie oznacza, że z umysłem dzieje się tak samo. Często pozostaje on aktywny- wciąż mimowolnie analizujemy i planujemy coś, pojawiają się nawykowe myśli (dotyczące dowolnego tematu). Zatem to, co możemy zrobić, to  obserwowanie myśli i emocji, nie walczyć z nimi. Dzięki temu możemy je po prostu poznać, spotkać się z nimi. Pamiętając, że nie zawsze to, co myślimy jest prawdą i staramy się nie angażować w ich tok. Nie chwalimy ich, nie przywiązujemy się do nich, ale też nie wypieramy, nie oceniamy ani nie krytykujemy siebie za to, że one są.

Obserwując myśli nabywamy samoświadomości ( dlatego też nie chodzi o to, by zasnąć w relaksie końcowym).

Jeśli zdarza się, że w śavasanie włączy się gonitwa myśli, która nas pochłania, można powrócić do techniki spokojnego wdechu i wydłużonego wydechu (licząc po ciuchu od 3 do np. 6, 8 itd.).
Wspominanie techniki, czyli trening Schultza, trening Jakobsona-  możemy praktykować na co dzień, tak samo jak wydłużony wydech. Mogą być przydatne,  gdy np. czujemy stałe napięcie, mamy trudności z zasypianiem oraz na koniec własnej praktyki jogi w domu. Dwie pierwsze zostały wymyślone przez zachodnich psychoterapeutów i są najczęściej stosowane do odpuszczenia napięć i wejścia w stan relaksu.

 

 

Justyna Siemiątkowska

 

canstockphoto19473969

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *